Tłumacz Googla jako antygrawitacyjna deskorolka

Wyceń i zamów tłumaczenie

TŁUMACZ GOOGLA JAKO ANTYGRAWITACYJNA DESKOROLKA

W „Powrocie do przyszłości II” Marty McFly i jego genialny choć roztrzepany przyjaciel, naukowiec Doc Brown zabierają nas DeLoreanem w przyszłość — w odległą przyszłość roku 2015, gdzie wraz z bohaterami doświadczamy takich cudów techniki jak antygrawitacyjne deskorolki i latające samochody. Choć nasze fruwające cudeńka spóźniają się już od ponad dwóch lat, to trudno mieć pretensje do twórców filmu o nietrafioną wizję przyszłości. Wszak i teraz czujemy, że świat pędzi i ten jego pęd nie wydaje się maleć. Wprost przeciwnie, każdy kolejny dzień może przynieść nowe odkrycia w dziedzinie nauki, coś co zrewolucjonizuje naszą codzienność.

tłumacz Googla - translator

Kto wie, co przyniesie najbliższe pięć czy dziesięć lat. Jak rozwinie się technologia i jak zmieni się życie za ćwierć stulecia — czas, jakim twórcy drugiej części przygód McFly’ia dali cywilizacji na stworzenie latających desek. I chociaż trudno przypisywać tej bezpretensjonalnej komedii poważne podejście do futurologii, to nie da się ukryć: podobnie jak ludzie w poprzednim stuleciu wierzymy, że technologia może odmienić świat jeszcze za naszego życia.

Tłumacz Googla a jego neuronowa sieć

Jednym z tych awangardowych wybiegów przyszłości jest neuronowa sieć, którą Google zaimplementowało w swoje popularne narzędzie tłumaczeń maszynowych. Od listopada ubiegłego roku tłumacz Googla używał metody sieci neuronowej do tłumaczenia na osiem języków. Prace nie ustawały i  od tego czasu ilość obsługiwanych par językowych wzrosła.

W marcu tego roku program zaczął „uczyć się” języka polskiego. Osoby, które nie śledziły tematu, a korzystają z tłumacza Google, mogły być zaskoczone zmianami w pracy programu. Zamiast tłumaczyć pojedyncze słowa (i umożliwiać ich zmianę na określenia synonimiczne), tłumacz Googla sam dokonuje oceny semantycznej, tłumacząc całe zdania. Każdy oddzielony kropkami tekst jest segmentem, w którym program stara się zachować spójność myśli. GT stara się dobrać takie ekwiwalenty dla słów z języka źródłowego, które będą pasować do siebie w zdaniu. Opiera się przy tym nie tylko na częstotliwości występowania określonych fraz w Internecie, jak dotychczas, ale stara się też zachować konsekwencję w aktualnie tłumaczonym przez nas fragmencie tekstu. Wcześniej przetłumaczone przez nas akapity mają wpływać na każdy kolejny.

Użytkownik ma możliwość wyboru innych wariantów kolokacji, które mogą być znaczeniowo zbliżone do sugerowanej. Mimo wprowadzonych zmian, zasada działania tłumacza pozostaje jednak taka sama jak wcześniej. Program korzysta z zasobów Internetu do wyszukiwania materiałów źródłowych podobnych do naszego oraz odpowiadających im przetłumaczonych tekstów, co stanowi bazę pod aktualny przekład. Czerpiąc z tego otwartego, ciągle powiększającego się i nieredagowanego zasobu, powiela także znalezione tam błędy.

tłumacz googla - polsko - angielski

Tłumacz Googla zastąpi człowieka?

Wiadomość o zastosowaniu NMT (Neural Machine Translation), spotkała się w wielu miejscach w Internecie z dość entuzjastyczną reakcją. W istocie aktualne wyniki tłumaczeniowe programu nie zwiastują rewolucji. Część starych błędów zastąpiły nowe, nie mniej absurdalne. Podobnie jak przed wprowadzeniem nowego rozwiązania, trudno wyobrazić sobie sytuację, żeby tłumacz Google był używany w innym celu niż wywnioskowanie o czym jest tekst napisany w zupełnie nieznanym nam języku. Próba użycia go inaczej niż dla własnego użytku wciąż obarczona jest zbyt dużym niebezpieczeństwem, by ze spokojem ducha mogły decydować się na nią firmy i przedsiębiorcy. Zwłaszcza jeśli chodzi o tłumaczenia medyczne i techniczne [LINK https://berligo.com/tlumaczenia-specjalistyczne/], których specjalistyczne słownictwo stanowi tylko niewielki ułamek treści znajdowanych przez program Google w Internecie.

ścieżka przez las - berligo.comJeśli proces tłumaczenia porównać do wędrowania ścieżką przez las, to NMT sprawia, że Google Translator podniósł głowę i przestał patrzeć pod nogi, porzucając tłumaczenie słowo po słowie. Zamiast tego omiata wzrokiem najbliższe dwa metry ścieżki, usiłując rozpoznać kontekst. Nie znaczy to jednak, że widzi cel swojej wędrówki ani wie, dokąd zaprowadzi go ścieżka. Do tego potrzebny jest rozum i wynikający z rozumu intelekt. Bez niego każda maszyna narażona jest na błądzenie.

Wygląda na to, że trochę jeszcze poczekamy na erę tłumaczeniowego Skynetu i najpewniej, jak w przypadku antygrawitacyjnych deskorolek, dekada nie wystarczy, by rzeczywistość dogoniła fantazję.

Damian Zdanowicz
filologia angielska

KONTAKT

Zadaj nam pytanie

Biuro tłumaczeń online

ADRES:

Boya-Żeleńskiego 2/7
00-621 Warszawa
+48 793 426 280
biuro@berligo.com

pola z * są wymagane