Weź wrzuć to w tłumacz googla

Wyceń i zamów tłumaczenie

„WEŹ WRZUĆ TO W TŁUMACZ GOOGLE…”
CZYLI O ZNACZENIU LUDZI W DOBIE TŁUMACZEŃ KOMPUTEROWYCH

Platformy tłumaczeniowe rozwijają się w rosnącym tempie. Nie oznacza to jednak upadku branży tłumaczeń, bo bariery oddzielające ludzi od komputerów wciąż pozostają nieprzekraczalne.

tłumacz Google

Tłumacz Google – dawniej i dzisiaj

Tytułową frazę ostatnio słyszę coraz częściej – ba, sama nierzadko ją wypowiadam. Czy to w licealnej ławce, na uczelnianym korytarzu, w domowym zaciszu, zmagając się z nieznanym nam słowem coraz częściej sięgamy po platformy tłumaczeniowe pokroju Tłumacz Google. Nic w tym dziwnego, skoro dostęp do nich nie kosztuje nas nic więcej niż abonament za Internet, bez którego i tak ciężko jest się obejść we współczesnym świecie.

Niegdyś toporne i prawie bezużyteczne, obecnie tłumacze internetowe sięgają po technologie brzmiące jak coś zaczerpnięte z science-fiction. Sztuczne sieci neuronowe i technologia deep learning (od niedawna dostępne także w parze polski-angielski) umożliwiają tym na wpół inteligentnym programom coraz precyzyjniejsze tłumaczenia, zawierające jedynie drobne potknięcia. Czy samodoskonalące się programy tłumaczeniowe wieszczą więc rychły koniec branży tłumaczeń, wartej 40 miliardów dolarów rocznie?

Taki scenariusz wciąż wydaje się odległy. Choć niewątpliwie przełomowe, sieci neuronowe wciąż wymagają udoskonalenia – szwankują szczególnie w starciu z tłumaczeniem pomiędzy dwoma językami z odmiennych rodzin, tak jak na przykład przekładem z angielskiego na hebrajski czy tajski. Nawet tłumaczenia angielski-polski obfitują w trudności – według Tłumacza Google „the teacher entered the class wearing a skirt” oznacza „Nauczyciel wszedł do klasy ubranej w spódnicę.” Tłumaczenie, które, choć poprawne gramatycznie, rozmija się z sensem oryginału, ilustruje jeden z podstawowych problemów platform tłumaczeniowych: brak zrozumienia warstwy semantycznej – znaczenia tłumaczonego tekstu.

Problemy z tłumaczeniem, czyli gdy tłumacz Google zawodzi…

tłumacz Google w przeglądarceChoć Tłumacz Google nie sprawia problemów przy prostych, jednoznacznych frazach, to przy tekstach wymagających zrozumienia kontekstu rozkłada bezradnie ręce.

Na jego nieszczęście tłumaczenie często definiuje się jako przenoszenie treści, przenoszenie znaczenia z jednego języka na drugi. Oprócz kontekstu, jaki stanowią okoliczne słowa, z którym platformy tłumaczeniowe czasem sobie radzą, istnieje jeszcze szeroki kontekst specyficzny dla każdego tekstu, obejmujący sobą nadawców i odbiorców tekstu, kulturę użytkowników języka oraz czas, w który tekst został stworzony. Znajomość autorów i adresatów fragmentu umożliwia dobór stosownego rejestru (formalnego, kolokwialnego, specjalistycznego); kultury – przełożenie w adekwatny sposób odniesień do postaci politycznych czy historycznych, baśni lub legend, powiedzeń, zwyczajów i tradycji. Czas w którym stworzony został tłumaczony tekst nie dość, że wzbogaca kontekst kulturowy, to jeszcze zahacza o pojęcie ewolucji języka – zmian gramatycznych, zachodzących cały czas, pojawiania się nowych słów, zanikania innych, różnic w wymowie. Wszystkie te czynniki stanowią dla platform tłumaczeniowych barierę nie do przebicia.

Biorąc pod uwagę ilość czynników, które muszą być wzięte pod uwagę przy przekładzie, nie zapowiada się, aby Tłumacz Google i pokrewne mu usługi szybko wyparły ludzkich tłumaczy, świadomych wszystkich niuansów związanych ze swoją profesją. Platformy tłumaczeniowe stanowią przydatne narzędzie – nie powinno jednak ono być przeceniane i wykorzystywane w tłumaczeniu dłuższych fragmentów na profesjonalne potrzeby.

Maria Szawerna
Instytut Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego

KONTAKT

Zadaj nam pytanie

pola z * są wymagane

Biuro tłumaczeń online

ADRES:

Boya-Żeleńskiego 2/7
00-621 Warszawa
+48 793 426 280
biuro@berligo.com